Niestety nie dało się tego uniknąć. Droga pamięć DRAM i NAND z powodu szaleństwa na AI wreszcie odbiła się na cenach jednego z najpopularniejszych handheldów.
Drużyna Gabe’a Newella już na początku 2026 roku przyznała, że boryka się z problemami z dostępnością podzespołów. W efekcie dostępność Steam Decka była mocno ograniczona. Przynajmniej jeśli chodzi o oficjalną dystrybucję. Wygląda jednak na to, że sytuację udało się na tę chwilę opanować, gdyż konsola wróciła do oferty giganta. Jest tylko jeden problem – dostała nową, znacznie wyższą cenę.
To nie jest kosmetyczna zmiana. Zapłacimy nawet 800 zł więcej

Do oferty powróciły warianty z ekranem OLED. Wersja 512 GB wyceniana jest 3279 złotych, gdy kilka miesięcy temu było to 2599 złotych. Oznacza to skok o 680 złotych. W przypadku wariantu 1 TB jest to już 3879 złotych, czyli podwyżka o 780 złotych. I chociaż sytuacja ta jest już sama w sobie martwiąca dla wielu graczy, to może oznaczać również to, że nadchodzący Steam Machine także nie będzie należał do najtańszych urządzeń.
Dla przypomnienia, Steam Deck debiutował w 2022 roku. Sercem urządzenia jest 4-rdzeniowe i 8-wątkowe APU od AMD oparte o architekturę Zen 2, które pracuje z częstotliwością do 3,5 GHz. Nie zabrakło też 16 GB pamięci RAM LPDDR5-6400 oraz SSD. Miejsce na gry można zwiększyć przy pomocy kart microSD. Ekran ma on 7,4 cala i charakteryzuje się rozdzielczością 1280 x 800 px (WXGA) oraz odświeżaniem do 90 Hz.

Najnowsze Komentarze