Stojący za takimi seriami jak „Destiny” czy „Halo” deweloper zmaga się obecnie z poważnymi problemami. Głównym z nich zdaje się brak wiary Japończyków w ich możliwości.
Chociaż „Destiny 2” jest z nami już od 9 lat, to zbliża się czas oficjalnego zamknięcia serwerów. I opinia twórców w postaci studia Bungie nie ma tutaj wielkiego znaczenia, bo decyzję podjęło Sony, które przejęło dewelopera w 2022 roku. Co gorsza, Japończycy mają powstrzymywać Amerykanów przed pracą nad nowymi tytułami – jedynym zadaniem ma być rozwój i wsparcie dla wydanej w marcu tego roku gry „Marathon”.
Destiny 3? Nic z tego. Przynajmniej w najbliższym czasie

Powód? Liczba pracowników Bungie jest zbyt mała, by pozwolić sobie na jednoczesne prace nad nową produkcją, przy zachowaniu odpowiedniego wsparcia dla extraction shootera. Oczywiście problem ten można by rozwiązać zatrudniając nowe osoby. Jednak Sony podeszło do tematu odwrotnie – zwalniając znaczną część studia. Nie podzielono się informacją na temat tego, ile osób pożegnało się z pracą, ale pewne jest jedno – w nieodległej przyszłości nie zobaczymy ani „Destiny 3”, ani żadnej innej gry.
Zagrożona jest również siedziba Bungie znajdująca się w Bellevue (USA). Japończycy twierdzą, że lokalizacja kosztuje ich zbyt dużo, a więc realna staje się groźba przeprowadzki. Problem w tym, że za wszystkie problemy może odpowiadać samo Sony. W 2022 roku zapłacili oni za przejęcie studia 3,6 miliarda dolarów, podczas gdy obecnie deweloper wyceniany jest na „zaledwie” 765 milionów. Tym bardziej dziwi w tej sytuacji skupienie się na „Marathonie”, który okazał się rozczarowaniem przyciągającym od 3 do 11 tysięcy graczy.

Najnowsze Komentarze