Wygląda na to, że pisma z mangami nie są wolne od problemów. Mają one wywierać presje na autorach, by wręcz przesadnie seksualizowali bohaterki swoich dzieł.
„Weekly Shōnen Jump” („Shūkan Shōnen Jump”) to najpopularniejszy magazyn z mangami na świecie. I nie ma się czemu dziwić, gdyż to na jego łamach debiutowały takie tytuły jak „Dragon Ball”, „Naruto”, „One Piece” czy „Jujustsu Kaisen”. Jednak autorzy skarżą się na fakt, że wywiera ono na nich presję, by przyciągać fanów nie tylko ciekawą historią i wartką akcją, ale również innymi metodami. Te mają być kontrowersyjne, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pismo kierowane jest do młodszych czytelników.
Żadne wydawnictwo w Japonii nie jest wolne od takich praktyk

Ken Ogino, autor serii „Lady Justice”, podzielił się z fanami gorzkimi słowami na temat stanu branży. Kiedy miał zgłosić się do wydawnictwa Shueisha ze swoimi szkicami i pomysłami, dostał jasną odpowiedź: „nie wydamy komiksu o superbohaterce, jeśli nie skupisz się na erotyce”. Jako młody mangaka uległ on tym żądaniom, chociaż sam uważał, że jest to bardzo kontrowersyjne – wszakże główna postać serii jest wyjątkowo młoda. Najgorsza jednak była łatka erotomana, która miała się do Ogino przykleić na następne lata.
Problem podobno powoli ustępuje, ale nadal jest popularny. Na odrzucenie żądań mogą sobie pozwolić jedynie najwięksi twórcy, ale nie wszyscy. Przykładem tego ma być Kōhei Horikoshi, autor hitowego „My Hero Academia”. Chociaż oryginalna manga cieszyła się ogromną popularnością, to już w przypadku spinoffu „My Hero Academia: Vigilantes” możemy zaobserwować znacznie więcej kusych strojów. Co więcej, Shueisha nie jest jedynym wydawnictwem które stosuje podobne metody – zatruta ma być cała branża.

Najnowsze Komentarze