To ogromna strata nawet dla osób stroniących zywkle od twórczości z Kraju Kwitnącej Wiśni. Mowa o wyjątkowo oryginalnym twórcy, który inspirował m.in. stare Hollywood.
Kōji Suzuki, jeden z najważniejszych japońskich autorów horroru i twórca kultowego „Ringu”, zmarł w wieku 68 lat. Informację o śmierci przekazał jego wydawca. Pisarz odszedł w piątek, 8 maja 2026 roku, w szpitalu w Tokio po chorobie. Nie podano jednak jej szczegółów.
Ostatnia powieść Suzukiego ukazała się w ubiegłym roku

Suzuki pochodził z Hamamatsu w prefekturze Shizuoka (centralna Japonia). Na rynku literackim zadebiutował w 1990 roku powieścią fantasy „Rakuen”, u nas znaną lepiej jako „Paradise”. Rok później ukazał się „Ring”, historia przeklętej kasety wideo, której obejrzenie oznaczało śmierć dokładnie po 7 dniach. Książka szybko stała się bestsellerem i jednym z najważniejszych tytułów w historii japońskiego horroru.

Największą międzynarodową rozpoznawalność „Ring” zyskał jednak dzięki ekranizacji z 1998 roku. Film Hideo Nakaty na stałe zapisał się w popkulturze sceną, w której Sadako wychodzi z ekranu telewizora. Obraz nie tylko przeraził widzów w Japonii, ale też pomógł otworzyć zachodni rynek na falę J-horroru. Hollywoodzki remake z 2002 roku tylko wzmocnił ten efekt i sprawił, że motyw zabójczej kasety VHS stał się jednym z większych symboli kina grozy.
Suzuki rozwijał uniwersum w kolejnych książkach, w tym „Rasen”, znanej także jako „Spiral”, oraz „Loop”. Do jego najbardziej znanych historii należy również „Honogurai Mizu no Soko kara”, wydane poza Japonią jako „Dark Water”. Ta opowieść także doczekała się ekranizacji. Oprócz tego mowa o zatrzęsieniu adaptacji w formie mang, gier i seriali – również koreańskich.

Najnowsze Komentarze