Bez różnicy czy szukasz czegoś do obejrzenia na wieczór, czy też filozoficznej uczty dla umysłu. Nasze zestawienie to propozycje ciekawych produkcji bez żadnych spoilerów.
Sci-fi często kojarzy się z rozmachem, futurystycznymi metropoliami, bitwami w kosmosie i zatrzęsieniem efektów specjalnych. Najlepsze filmy tego gatunku nie potrzebują jednak floty gwiezdnych niszczycieli ani dziesiątek komputerowo wygenerowanych planet. Wystarczy jeden mocny pomysł, odpowiednio postawione pytanie i twórca, który potrafi wykorzystać fantastyczną koncepcję do opowiedzenia czegoś istotnego o współczesnym świecie.
I to właśnie dlatego w naszym zestawieniu nie dominują największe hollywoodzkie marki. Nie oznacza to, że „Łowca androidów”, „Obcy”, „Matrix” albo „2001: Odyseja kosmiczna” przestały zasługiwać na uznanie. Są to jednak filmy omawiane tak często, że trudno napisać o nich cokolwiek nowego. Zamiast kolejnej wycieczki po najbardziej oczywistych klasykach wybraliśmy dziesięć produkcji reprezentujących bardzo różne odmiany science fiction – od kameralnej komedii o podróżach w czasie, przez cyberpunk i kosmiczny egzystencjalizm, aż po filozoficzną wyprawę do miejsca, które może spełniać najgłębsze ludzkie pragnienia.

10. „The Vast of Night” (2019)
Akcja „The Vast of Night” przenosi widza do niewielkiego amerykańskiego miasteczka pod koniec lat 50. XX wieku. Młody prezenter radiowy Everett i telefonistka Fay odkrywają tajemniczy sygnał pojawiający się w eterze podczas lokalnego meczu koszykówki. Zamiast natychmiast pokazać latający spodek albo grupę rządowych agentów, reżyser Andrew Patterson pozwala bohaterom prowadzić rozmowy, przeszukiwać szukać informacji i stopniowo łączyć oderwane relacje świadków.
Największą siłą filmu jest właśnie powściągliwość. Kamera potrafi na kilka minut zatrzymać się na twarzy bohatera słuchającego telefonicznej opowieści, a poczucie zagrożenia budowane jest głównie przez głosy, zakłócenia i ciszę. Dzięki temu „The Vast of Night” przypomina słuchowisko radiowe połączone z odcinkiem klasycznej antologii fantastycznej. To idealny przykład na to, że wyobraźnia może być skuteczniejsza od efektów specjalnych.

9. „Beyond the Infinite Two Minutes” (2020)
Właściciel niewielkiej kawiarni odkrywa, że monitor znajdujący się w jego mieszkaniu pokazuje obraz z telewizora stojącego piętro niżej, ale z dwuminutowym wyprzedzeniem. Pozornie nie nic szczególnego – nie można sprawdzić wyników loterii, zapobiec odległej katastrofie ani zmienić historii ludzkości. Bohaterowie szybko przekonują się jednak, że nawet tak niewielkie okno pozwalające zajrzeć w przyszłość prowadzi do powstania coraz bardziej skomplikowanej pętli przyczyn i skutków. Film Junty Yamaguchiego zrealizowano jako pozornie nieprzerwane ujęcie, a zdjęcia trwały zaledwie siedem nocy.
„Beyond the Infinite Two Minutes” jest dowodem, że inteligentna fantastyka naukowa może być jednocześnie lekka, zabawna i pozbawiona nadmiernie skomplikowanych wykładów. Bohaterowie sami sprawdzają zasady działania zjawiska, układają ekrany naprzeciwko siebie i próbują wydłużyć widok w przyszłość, tworząc coś w rodzaju cyfrowego korytarza czasowego. Każde rozwiązanie rodzi kolejny problem, a precyzyjna inscenizacja sprawia, że widz z przyjemnością obserwuje rozwijanie się tej absurdalnej konstrukcji. To film imponujący pomysłowością i przypominający, że ograniczenia finansowe mogą zmusić twórców do poszukiwania znacznie ciekawszych rozwiązań niż kolejna efektowna eksplozja.

8. „Ulepszenie” (2018)
Grey Trace żyje w niedalekiej przyszłości, w której algorytmy, autonomiczne samochody i zaawansowana robotyka stały się częścią codzienności. Po brutalnym napadzie mężczyzna zostaje sparaliżowany, a jego żona ginie. Szansę na odzyskanie sprawności daje mu eksperymentalny implant STEM, mogący komunikować się bezpośrednio z układem nerwowym. Początkowo sztuczna inteligencja jedynie doradza swojemu gospodarzowi, lecz szybko okazuje się zdolna do przejmowania kontroli nad jego ciałem. Reżyser Leigh Whannell określał „Upgrade” jako cyberpunkowy thriller, a motyw ciała zdradzającego człowieka powraca również w jego późniejszych filmach.
Na powierzchni jest to dynamiczna opowieść o zemście, pełna brutalnych starć i efektownej pracy kamery naśladującej nienaturalną precyzję komputerowo sterowanych ruchów. Pod warstwą kina akcji znajduje się jednak znacznie ciekawszy konflikt. Grey odzyskuje sprawność, ale stopniowo rezygnuje z samodzielności. STEM może poruszać się szybciej, walczyć skuteczniej i analizować otoczenie sprawniej niż człowiek, dlatego każda kolejna decyzja o oddaniu mu kontroli wydaje się rozsądna. „Upgrade” pyta, ile wolności jesteśmy gotowi poświęcić w zamian za wygodę, bezpieczeństwo i przewagę nad innymi.

7. „Spokojna ziemia” (1985)
Zac Hobson budzi się pewnego ranka i odkrywa, że miasta, ulice oraz domy są całkowicie opuszczone. Zegary zatrzymały się o tej samej godzinie, samochody stoją porzucone, lecz nigdzie nie ma ciał ani śladów paniki. Bohater podejrzewa, że zniknięcie ludzi ma związek z eksperymentem energetycznym, przy którym pracował. Przez pierwszą część filmu obserwujemy jego próby odnalezienia kogokolwiek, korzystanie z pozostawionych dóbr i stopniowe osuwanie się w samotność. Dopiero później pojawiają się kolejni ocaleni, a pusty świat staje się miejscem konfliktu zazdrości, poczucia winy i walki o dominację.
„The Quiet Earth” nie wykorzystuje apokalipsy do pokazania walki z mutantami ani wielkich scen zagłady. Dostajemy psychologiczny ciężar absolutnej wolności. Zac może wejść do dowolnego sklepu, zamieszkać w najdroższej posiadłości i ogłosić się władcą planety, lecz wszystkie te przywileje błyskawicznie tracą znaczenie, gdy nie ma z kim ich dzielić. Film pozostaje surowy, momentami dziwny i niepokojący. Najbardziej zapada jednak w pamięć finał, który należy do najbardziej sugestywnych zakończeń w historii kina science fiction.

6. „Równoległa rzeczywistość” (2013)
Grupa znajomych spotyka się na kolacji w noc, podczas której w pobliżu Ziemi ma przelecieć kometa. Początkowo napięcie wynika z dawnych związków, skrywanych pretensji i niezręcznych rozmów. Później pękają ekrany telefonów, zanika łączność, a w całej okolicy gaśnie prąd. Jedynym oświetlonym miejscem pozostaje dom stojący kilka ulic dalej. Bohaterowie odkrywają, że wygląda on dokładnie tak samo jak budynek, w którym się znajdują, a w środku trwa identyczna kolacja z udziałem ludzi przypominających ich samych. Przelot komety doprowadził do nałożenia się wielu równoległych rzeczywistości.
Każdy z uczestników zaczyna zastanawiać się, czy w sąsiedniej wersji świata nie wiedzie lepszego życia. Problem polega na tym, że wszystkie alternatywne odmiany bohaterów wpadają na podobny pomysł. Reżyser nakręcił film niemal wyłącznie w jednym domu, wykorzystując częściowo improwizowane dialogi i kontrolowany chaos między aktorami. Rezultatem jest opowieść, która potrafi dezorientować, ale nigdy nie traci emocjonalnego rdzenia. „Coherence” zadaje pytanie, czy człowiek potrafiłby oprzeć się pokusie zajęcia miejsca szczęśliwszej wersji samego siebie.

5. „Aniara” (2018)
Tytułowa Aniara jest luksusowym statkiem przewożącym ludzi z wyniszczonej Ziemi na Marsa. Rutynowa podróż zostaje przerwana, gdy jednostka zbacza z kursu i traci możliwość wykonania manewru powrotnego. Pasażerowie początkowo wierzą, że ratunek jest kwestią czasu. Statek oferuje restauracje, centra handlowe i system Mima, pozwalający zanurzać się we wspomnieniach o ziemskiej przyrodzie. Mijają jednak miesiące, a następnie lata. Zasoby się kurczą, kolejne obietnice zawodzą, a mieszkańcy Aniary zaczynają tworzyć nowe rytuały, wspólnoty i religie. Film powstał na podstawie poematu Harry’ego Martinsona i przedstawia statek jako zamknięty ekosystem stopniowo pogrążający się w rozpadzie.
W większości historii o katastrofach kosmicznych istnieje cel, do którego można dotrzeć, oraz techniczny problem czekający na rozwiązanie. „Aniara” pozbawia widza tego komfortu. Przestrzeń jest zbyt ogromna, statek zbyt mały, a jego prędkość zbyt niska, aby ludzkie plany miały większe znaczenie. Antagonistami są czas, odległość i świadomość, że pomoc może nigdy nie nadejść. Dzięki temu powstaje bezlitosna opowieść o cywilizacji dryfującej bez kierunku, która próbuje zagłuszyć strach konsumpcją, zabawą oraz sztucznie wytwarzanymi doświadczeniami. Trudno nie odczytać Aniary jako pomniejszonego modelu Ziemi, której mieszkańcy również nie mają zapasowej planety ani prostego sposobu na ucieczkę przed konsekwencjami własnych działań.

4. „Pod skórą” (2013)
Scarlett Johansson wciela się w bezimienną istotę pozaziemską przemierzającą ulice Glasgow pod postacią atrakcyjnej kobiety. Bohaterka zaczepia samotnych mężczyzn, sprawdza, czy ktoś będzie ich szukał, a następnie zwabia ofiary do odizolowanego budynku. Jonathan Glazer rezygnuje z wyjaśniania pochodzenia przybysza, zasad działania jego technologii oraz celu prowadzonego polowania. Część ulicznych rozmów rejestrowano z wykorzystaniem metod kojarzonych z filmem partyzanckim, dzięki czemu codzienna, realistyczna Szkocja zderza się z abstrakcyjnymi obrazami niemal całkowicie pozbawionymi fizycznej logiki.
Początkowo ludzie wydają się dla bohaterki jedynie łatwym do zdobycia surowcem. Z czasem pojawia się jednak ciekawość, a następnie zalążek empatii. Kosmitka próbuje jedzenia, przygląda się własnemu odbiciu i sprawdza, czy może uczestniczyć w ludzkiej bliskości. Film zaczyna przypominać historię narodzin świadomości uwięzionej w ciele, którego działania nie rozumie nawet jego właścicielka. Ogromne znaczenie ma muzyka Miki Levi, złożona z natarczywych smyczków, pulsujących rytmów i dźwięków przypominających pracę obcego organizmu. „Under the Skin” jest chłodne, nieprzystępne i celowo oszczędne w dialogach, ale właśnie dzięki temu pozwala spojrzeć na człowieczeństwo z perspektywy kogoś, dla kogo nasze zachowania, pragnienia oraz ciała są całkowicie obce.

3. „Świat na drucie” (1973)
Instytut Cybernetyki i Badań nad Przyszłością tworzy superkomputer generujący sztuczny świat zamieszkany przez tysiące cyfrowych jednostek. Mieszkańcy symulacji posiadają własne osobowości, emocje i wspomnienia, ale nie wiedzą, że ich rzeczywistość jest programem. Po tajemniczej śmierci kierownika projektu jego następca, Fred Stiller, zaczyna podejrzewać, że wokół eksperymentu ukrywana jest znacznie większa tajemnica. Kolejne osoby znikają, wspomnienia ulegają zmianie, a otoczenie Stillera zachowuje się tak, jakby nigdy nie istniały. „World on a Wire” było pierwotnie dwuczęściowym serialem telewizyjnym Rainera Wernera Fassbindera, opartym na powieści „Simulacron-3” Daniela F. Galouye’a. Przez lata produkcja pozostawała jedną z mniej dostępnych pozycji w dorobku reżysera.
Fassbinder nie dysponował współczesnymi CGI, dlatego temat sztucznej rzeczywistości przedstawia za pomocą luster i odbić. Bohaterowie niemal zawsze oglądani są przez jakiś filtr. Świat wygląda elegancko, lecz zarazem niepokojąco sztucznie, jakby każdy pokój był scenografią przygotowaną przez niewidzialnego programistę. Film wyprzedził popularność opowieści o wirtualnej rzeczywistości, ale jego znaczenie nie ogranicza się do przewidzenia późniejszych motywów cyberpunkowych. To historia o tożsamości tworzonej przez cudze spojrzenia oraz o człowieku, który nie potrafi udowodnić, że jego wspomnienia i doświadczenia należą do niego. Nawet ponad pół wieku po premierze „World on a Wire” pozostaje zaskakująco nowoczesne.

2. „Ludzkie dzieci” (2006)
W 2027 roku ludzkość od blisko dwóch dekad nie może doczekać się narodzin żadnego dziecka. Państwa upadły, społeczeństwa pogrążają się w przemocy, a Wielka Brytania zamieniła się w zmilitaryzowany reżim prześladujący migrantów. Theo, zmęczony życiem urzędnik i były aktywista, otrzymuje zadanie przetransportowania młodej uchodźczyni. Kobieta okazuje się pierwszą od lat osobą w ciąży, przez co natychmiast staje się zarówno symbolem nadziei, jak i cennym narzędziem dla walczących ze sobą ugrupowań. Alfonso Cuarón oparł film na powieści P.D. James, zachowując przede wszystkim główną koncepcję świata pozbawionego nowych narodzin.
„Ludzkie dzieci” wyróżniają się przyszłością wyglądającą jak naturalne przedłużenie teraźniejszości. Nie ma tu lśniących wieżowców, latających samochodów ani urządzeń wymagających długiego objaśnienia. Są za to zużyte budynki, zatłoczone ulice, państwowa propaganda, zamachy i obozy dla uchodźców. Cuarón oraz operator Emmanuel Lubezki wykorzystują rozbudowane ujęcia bez widocznych cięć, dzięki którym widz nie ogląda przemocy z bezpiecznej perspektywy, lecz zostaje wrzucony w jej środek. Najważniejsza pozostaje jednak opowieść o świecie, który utracił powód, by planować cokolwiek na przyszłość. Pojawienie się dziecka nie rozwiązuje automatycznie politycznych konfliktów, ale na krótką chwilę przypomina ludziom, że jutro może jednak istnieć.

1. „Stalker” (1979)
Gdzieś na obrzeżach przemysłowego miasta znajduje się pilnie strzeżona Strefa. Nie wiadomo dokładnie, co wydarzyło się na jej terenie ani jakie siły zmieniły krajobraz. Krążą jednak pogłoski o pokoju zdolnym spełnić najgłębsze pragnienie osoby, która przekroczy jego próg. Tytułowy Stalker nielegalnie przeprowadza przez Strefę dwóch klientów – Pisarza poszukującego utraconego natchnienia oraz Profesora kierującego się pozornie naukową ciekawością. Film Andrieja Tarkowskiego jest luźną adaptacją „Pikniku na skraju drogi”, lecz przygodowa wyprawa z książki zmienia się tu w powolną podróż filozoficzną.
Strefa nie atakuje bohaterów za pomocą potworów ani widocznych pułapek. Stalker twierdzi jednak, że jej układ nieustannie się zmienia, dlatego nawet prostą drogę trzeba pokonywać okrężnie, rzucając przed siebie metalowe nakrętki przywiązane do kawałków materiału. Nie wiadomo, czy przewodnik rzeczywiście rozpoznaje niewidzialne zagrożenia, czy jedynie stworzył system rytuałów nadających sens jego życiu. Wyprawa stopniowo odsłania największy problem związany z pokojem życzeń: nie spełnia on tego, o co człowiek świadomie poprosi, lecz realizuje jego prawdziwe, najgłębiej ukryte pragnienie.
Tarkowski łączy science fiction z rozważaniami o wierze, sztuce, zwątpieniu i ludzkiej naturze. Powolne tempo, długie ujęcia oraz przejście od sepii do kolorów sprawiają, że przekroczenie granicy Strefy przypomina wejście do snu. „Stalker” nie jest filmem łatwym ani przeznaczonym na niezobowiązujący wieczór, ale niewiele dzieł tak skutecznie wykorzystuje fantastykę do postawienia pytań, na które widz musi odpowiedzieć sam.

Najnowsze Komentarze