Niebiescy mówią wprost, że chcą umożliwić składanie tańszych zestawów komputerowych. Kluczem do realizacji tego celu ma być zaś platforma LGA 1700 z końcówki 2021 roku.
Chyba każdy zdążył już zauważyć, że szaleństwo na AI sprawiło, iż ceny modułów RAM DDR5 pokonują kolejne granice absurdu. I niestety nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić – serwerownie nadal wysysają z rynku kości pamięci. Tym samym gracze coraz chętniej spoglądają w kierunku standardu DDR4. Jest on co prawda nieco wolniejszy, ale znacznie tańszy. A tak się składa, że Intel wciąż ma w ofercie procesory, które go obsługują.
Niebiescy nie porzucają oczywiście prac nad nowymi układami

Podczas wywiadu z zagraniczną redakcją Tom’s Hardware Robert Hallock, dyrektor generalny działu odpowiedzialnego za rynek entuzjastów i wiceprezes w Intelu, potwierdził, że układy Core 13. i 14. generacji pozostaną ważną częścią oferty firmy. I to przynajmniej jeszcze przez kilka lat, zwłaszcza, że korzystają ze starszego procesu produkcji klasy 10 nm.
Przedstawiciel Niebieskich przyznał wprost, że popyt na serie Intel Raptor Lake (Refresh) ze strony producentów oraz konsumentów ich zaskoczył. W efekcie podaż była niewystarczająca, ale zgodnie z obietnicą już niedługo dostępność i ceny się poprawią. Co więcej, gigant planuje też wydanie kolejnej, trzeciej odsłony. Będzie ona nosić prawdopodobnie nazwę „Intel Raptor Lake Next” i trafi na sklepowe półki w pierwszej połowie 2027 roku.
Nie oznacza to jednak, że nie zobaczymy też bardziej przełomowych rozwiązań na nowych technologiach. Robert Hallock widzi na rynku miejsce zarówno dla tańszych procesorów „dla każdego”, jak i drogich CPU dla entuzjastów szukających najwyższej wydajności. I to właśnie dlatego na horyzoncie są już platformy LGA 1954 oraz procesory Intel Nova Lake. Zaserwują one nam do 52 rdzeni oraz szybką pamięć podręczną bLLC.

Najnowsze Komentarze