Tomek Bagiński, producent wykonawczy serialu Wiedźmin od Netflixa, podkreślił, że widzowie w Stanach Zjednoczonych są odpowiedzialni za uproszczenie fabuły serialu.
W rozmowie z Wyborczą Bagiński szczerze mówił o tym, że serial będzie odbiegał od materiału źródłowego. „Kiedy serial jest tworzony dla ogromnej masy widzów, z różnymi doświadczeniami, z różnych części świata, a duża część z nich to Amerykanie, te uproszczenia nie tylko mają sens, ale są konieczne” – powiedział Bagiński. „To dla nas bolesne, ale wyższy poziom niuansów i złożoności będzie miał mniejszy zasięg. Nie dotrze do ludzi. Czasami może to pójść za daleko, ale musimy podejmować takie decyzje i je akceptować” – dodał.
Widownia Netflixa jest za głupia na bardziej rozwiniętą fabułę?
Bagiński przyznał również, że istnieją inne powody, dla których serialowy Wiedźmin odchodzi od materiału źródłowego: „Czasami zmiany są wynikiem chaosu produkcyjnego, ponieważ na przykład aktor zachorował i fabułę trzeba edytować i przepisać w ciągu kilku godzin, aby można ją było nakręcić następnego dnia. Nie jest to powód, dla którego cała machina produkcyjna się zatrzyma” – powiedział producent. „Istnieje wiele zrozumiałych powodów, dla których podejmowane są kontrowersyjne decyzje, ale widz nie ma tego kontekstu, więc czasami ubolewa, ponieważ coś było lepsze w książce„.
Lauren S. Hissrich, showrunnerka serialu Wiedźmin, obiecała fanom i widzom adaptację wierną książkom. Zaznaczyła ona, że trzeci sezon będzie ściśle podążał za wydarzeniami z „Czasu Pogardy”. „Sezon trzeci jest znacznie bardziej bezpośrednią adaptacją” – powiedziała. „Książka wydaje się łatwa do adaptacji, dzięki swemu podziałowi na kilka dużych i znaczących wydarzeń” – powiedziała Hissrich, dodając, że Czas Pogardy jest jej ulubioną książką o Wiedźminie, wskazując na pełną akcji narrację jako część jej atrakcyjności.

Jeden komentarz
ale poprzednie sezony były niezłe