Mimo sprzeciwu wielu osób AI coraz mocniej wkracza w nasze życia. To już nie tylko czatboty i śmieszne obrazki, ale także pełne profilowanie – również w celach marketingowych.
Google zaktualizował swoją politykę prywatności. Dotychczas dokument wskazywał, że zawartość Gmaila, Dysku Google i Zdjęć Google nie jest wykorzystywana do personalizacji reklam. Nowy zapis zmienia jednak sytuację, gdy użytkownik sam zdecyduje się udostępnić te informacje innym usługom firmy. Chodzi głównie o Personal Intelligence, które pozwala sztucznej inteligencji korzystać z danych zapisanych w różnych aplikacjach.
Polacy na razie nie muszą się jednak martwić

Opisywana funkcja sprawia, że wyszukiwarka Google i Gemini „lepiej rozumieją potrzeby użytkownika”. Przykładowo, jeśli zapytamy o restauracje w pobliżu hotelu, AI może sprawdzić w Gmailu szczegóły naszej rezerwacji i zaproponować odpowiednie miejsca. Problem w tym, że według nowych zasad informacje te mogą być wykorzystywane też do personalizacji reklam.
Amerykanie przekonują, że reklamy nie będą dobierane bezpośrednio na podstawie zawartości skrzynki pocztowej czy galerii zdjęć. Google nie udostępni też reklamodawcom prywatnych wiadomości, fotografii ani danych pozwalających zidentyfikować użytkownika bez jego zgody. Wyłączone pozostają również informacje wrażliwe – stan zdrowia, religia, pochodzenie czy orientacja seksualna. To jednak nie uspokaja sceptyków.
Trzeba podkreślić, że Personal Intelligence jest opcjonalne i wymaga ręcznego połączenia poszczególnych usług. Dostęp można później wycofać w ustawieniach, chociaż nie oznacza to automatycznego usunięcia informacji zapisanych wcześniej w historii wyszukiwarki. Polacy na razie nie muszą się jednak martwić. Łączenie prywatnych danych z Personal Intelligence nie jest obecnie dostępne w Europie i w najbliższym czasie się to raczej nie zmieni.

Najnowsze Komentarze