Gigant z Cupertino planuje odejść od starych, sztywnych standardów. Firma ma pójść śladami największej konkurencji oraz pozwolić sobie na więcej ryzyka.
John Ternus, który 1 września przejął stanowisko dyrektora generalnego po Timie Cooku, ma pracować nad przebudową sposobu działania firmy. Nowy szef Apple chce skrócić czas potrzebny na przygotowanie urządzeń, odejść od podziału premier na wiosnę i jesień oraz pozwolić zespołom produktowym na częstsze eksperymenty. Wewnątrz firmy sytuacja ma być jednak napięta, a część pracowników określa obecne tempo zmian jako chaotyczne.
Nie wiadomo jak szybko wpłynie to na sprzęt Apple

Pierwsze efekty reorganizacji są już widoczne. Apple zwolniło w ostatnich tygodniach kilku menedżerów odpowiedzialnych za programy inżynieryjne, w tym około sześciu dyrektorów. Niektórym osobom zaoferowano ograniczony czas na znalezienie innych stanowisk wewnątrz firmy, a pozostali pracownicy mają pożegnać się z Apple jeszcze w tym roku.
Firma miała również rozważać większą redukcję zatrudnienia w dziale AppleCare. Latem analizowano możliwość likwidacji około 5000 miejsc pracy i zastąpienia części zadań przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, jednak z tego planu ostatecznie zrezygnowano. Nie oznacza to jednak końca zmian, ponieważ pracownicy Apple spodziewają się kolejnych cięć.
Nie wiadomo czy obecna reorganizacja wpłynie na najbliższe premiery firmy. W październiku Apple ma według wcześniejszych doniesień zaprezentować m.in. nowego iPada mini z ekranem OLED, HomePoda mini drugiej generacji oraz kolejną wersję Apple TV 4K. Zmiana sposobu tworzenia produktów to jednak proces, który może potrwać kilka lat.

Najnowsze Komentarze