Producenci laptopów znaleźli się w trudnej sytuacji bez żadnego dobrego wyjścia. A największe konsekwencje prawdopodobnie jak zwykle odczują klienci.
Jak wynika z najnowszego raportu TrendForce, światowy rynek laptopów czeka kolejny trudny rok. Analitycy przewidują, że w 2027 roku dostawy notebooków zauważalnie spadną, w pesymistycznym scenariuszu nawet o 10%. Wszystko przez rosnące ceny podzespołów. Co więcej, stosunkowo dobre wyniki z początku 2026 roku były efektem zakupów dokonanych na zapas, a nie rzeczywistego wzrostu zainteresowania nowym sprzętem.
To żadne zaskoczenie. Powodem jest szaleństwo na AI

Sytuacja wygląda szczególnie niekorzystnie w przypadku laptopów ze średniej półki. TrendForce podaje przykład modelu o sugerowanej cenie 900 dolarów, czyli około 3300 złotych. Jeszcze na początku 2025 roku procesor, RAM i SSD odpowiadały za ok. 45% kosztów wszystkich podzespołów. W trzecim kwartale 2026 roku udział ten wzrósł już do 68%, znacząco ograniczając pole manewru producentów.
Firmy mają więc trzy możliwości. Mogą podnieść ceny detaliczne, co dodatkowo osłabi popyt; zaakceptować niższe marże lub zdecydować się na oszczędności w specyfikacji. W ostatnim przypadku oznaczałoby to np. mniejszą ilość pamięci RAM albo mniej pojemne nośniki danych. Żadne z tych rozwiązań nie jest jednak korzystne.
Problemy mogą wpłynąć również na geografię produkcji. Udział laptopów wytwarzanych poza Chinami może w przyszłym roku zejść poniżej 20%. Powodem są rosnące koszty logistyki i zarządzania łańcuchami dostaw. Kluczowe pozostaną jednak ceny pamięci i procesorów, bo to od nich w dużej mierze zależy, ile zapłacimy za nowe komputery.

Najnowsze Komentarze