Matryce typu e-ink zapewniają naszym oczom wygodę, jakiej nie oferuje żaden inny ekran. Ich zastosowania są jednak ograniczone, ale powoli się to zmienia.
Początki technologii e-ink sięgają lat 70. XXI wieku, a w 1997 roku pojawiły się na rynku pierwsze rozwiązania komercyjne. Zyskała ona popularność w e-czytnikach, jak na przykład seria Amazon Kindle. Jednak w monitorach to ciągle rzadkość, gdyż mimo wielu zalet mają one również mnóstwo wad. Na szczęście technologia ciągle jest rozwijania, a dzięki Chińczykom z Bigme jesteśmy coraz bliżej dnia, w którym będziemy mogli na nich grać i oglądać filmy.
Na początek monitor zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych

Bigme B251 Pro to płaski, 25,3-calowy monitor z matrycą e-ink Kaleido 3 o rozdzielczości 3200 x 1800 px (QHD+) i odświeżaniu do 60 Hz. Potrafi ona wyświetlić 4096 kolorów i 16 odcieni szarości, co jak na tego typu konstrukcję jest znakomitym wynikiem. Zagęszczenie pikseli wynosi 145 PPI, a producent zadbał również o dwie opcje podświetlania tekstu – ciepłe i zimne. Na panelu I/O znajdziemy po jednym złączu HDMI oraz DisplayPort, a podstawa oferuje szerokie opcje regulacji – w tym tryb Pivot.
Oczywiście głównym przeznaczeniem monitora jest praca z tekstem, ale nie tylko. Producent wyraźnie zaznacza, że sprawdzi się on również w trakcie oglądania kreskówek lub anime, a nawet podczas grania. Chociaż na tę chwilę nie ma co liczyć na zabawę w pełnych akcji tytułach, ze względu na czas reakcji, ghosting czy jakość obrazu podczas ruchu, to spisze się on w gatunkach visual novel, strategiach turowych czy grach ekonomicznych.
Niestety, za taką przyjemność słono zapłacimy. Bigme B251 Pro trafi początkowo do sprzedaży wyłącznie na terenie USA, a sugerowana cena to 1599 dolarów. Oznacza to równowartość około 5999 złotych, a trzeba do tego doliczyć jeszcze VAT i wysyłkę.

Najnowsze Komentarze