Holendrzy nie szczędzą gorzkich słów na temat rozwoju Starego Kontynentu. Zapotrzebowanie na półprzewodniki jest minimalne w porównaniu z resztą świata.
Christophe Fouquet, prezes ASML, stwierdził, że Europa zostaje coraz bardziej w tyle za technologicznymi potęgami z innych kontynentów. Zarówno Amerykanie, jak i Azjaci, nie tylko kupują coraz więcej półprzewodników, ale również i zwiększają ich produkcję we własnym zakresie. I nie chodzi tu wcale o tak oczywistych graczy jak TSMC, Samsung czy Intel, ale również Teslę zarządzaną przez Elona Muska.
Europa musi zareagować natychmiast, albo na zawsze zostanie z tyłu

Czynnikiem, który wywołał prawdziwe poruszenie w branży był oczywiście rozwój sztucznej inteligencji i związane z nim inwestycje. Producenci półprzewodników zareagowali na te zmiany mniej więcej pod koniec 2025 roku i obecnie większość ich mocy produkcyjnych idzie na to, by zaspokoić potrzeby gigantów takich jak NVIDIA. Ci natomiast potrzebują dla siebie coraz więcej i podpisują nowe, intratniejsze kontrakty. Oznacza to, ze niedługo Europa może nie mieć już żadnych możliwości, by zapewnić sobie nawet niewielkie dostawy.
W tej chwili same Stany Zjednoczone rezerwują dla siebie około 80% światowej produkcji półprzewodników w najbardziej zaawansowanych litografiach, co już jest problemem dla Starego Kontynentu. Europejczycy bowiem nie tylko zostają w tyle, ale i tracą możliwość nadrobienia zaległości. Co jeszcze gorsze, Fouquet twierdzi, że nie zanosi się by miały tu nastąpić jakiekolwiek szybkie zmiany: „Nadrobienie zaległości zajmie sporo czasu, i to tylko jeśli chodzi o infrastrukturę. Później pojawi się jeszcze więcej problemów”.

Najnowsze Komentarze