Zarówno najnowsze dystrybucje Linuksa, jak i Windows 11 potrzebują do działania coraz więcej pamięci operacyjnej. Niestety, przez szaleństwo na AI jest ona pieruńsko droga.
Jeszcze kilka lat temu komputer z 16 GB RAM uchodził za bardzo solidną konfigurację. Jednak dziś Microsoft sugeruje, że taki zestaw należy traktować raczej jako absolutną podstawę. W materiale opublikowanym w Windows Learning Center firma określa 16 GB jako punkt startowy dla gamingowych komputerów z Windowsem 11, wskazując jednocześnie, że konfiguracją dającą spokój ducha jest już 32 GB RAM.
Chociaż Microsoft ma rację, to obecnie mało kogo na to stać

Zmiana nie bierze się znikąd. Współczesne gry potrafią zużywać coraz więcej pamięci, a sam system operacyjny rzadko działa w próżni. W tle często zostaje uruchomiony Discord, przeglądarka z kilkoma lub kilkunastoma kartami, Steam lub inna platforma oraz pozostałe programy. W takim scenariuszu 16 GB RAM wciąż może wystarczyć, ale margines bezpieczeństwa staje się coraz mniejszy.
Przy okazji firma przypomina też o drugiej zmianie, która dla wielu osób jest oczywistością. SSD powinien być dziś podstawowym nośnikiem dla systemu operacyjnego i gier, natomiast klasyczny HDD lepiej zostawić na muzykę, filmy i seriale, zdjęcia itd.. Szybszy nośnik znacząco wpływa na uruchamianie systemu, ładowanie poziomów i ogólną responsywność komputera.
Niestety, w obecnych czasach nie jest to proste. Ze względu na szaleństwo na sztuczną inteligencję, a tym samym niedobory kości DRAM i NAND, zarówno moduły RAM jak i SSD są bardzo drogie. W obu przypadkach obserwujemy kilkukrotnie wyższe ceny niż jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Przykładowo najtańszy nośnik PCIe 3.0 x4 o pojemności 1 TB to wydatek 619 złotych, a podstawowy zestaw 2x 16 GB DDR5-5600 kosztuje 1669 złotych.

Najnowsze Komentarze