Sytuacja może być niezwykle korzystna dla wielu różnych firm, ale rodzi się pytanie – co na niej ugrają Hindusi? Na pierwszy rzut oka bowiem nie widać dla nich specjalnych korzyści.
Indie od dłuższego czasu przejmują rolę Chin jako światowej montowni. Z ich usług korzysta już m.in. Apple czy Samsung, a wzajemna kooperacja opłaca się każdej ze stron – kraj zyskuje nowe miejsca pracy, a firmy tanią siłę roboczą. Tamtejszy rząd planuje jednak przyciągnąć też przedstawicieli nieco innej branży – zagranicznych operatorów centrów danych.
Brak podatków może skusić Amazona, Google czy Microsoft

Zachętą ma być całkowite zwolnienie z podatków. Problem w tym, że wielkie centra danych to ogromne zapotrzebowanie na energię, ale niekoniecznie na pracowników. Rodzi się więc pytanie – co zyskają na całej sytuacji Hindusi? Rząd ma całkiem sprytny plan – obsługa klientów zagranicznych ma się odbywać poprzez lokalne firmy, a te będą już normalnie opodatkowane. Zapewni więc to nie tylko wpływy do budżetu, ale również zyski dla lokalsów.
Czy to wystarczająca zachęta dla gigantów jak Amazon, Google lub Microsoftu? Jak najbardziej. Głównym kosztem tej branży jest energia elektryczna, a ta w Indiach jest niezwykle tania. Dodatkowo, takie działania jak szkolenie modeli sztucznej inteligencji nie będą objęte absolutnie żadnymi podatkami. Co więcej, Indie nie bardzo przejmują się ochroną środowiska, i chociaż wydaje się to nieetyczne, to może być kolejnym czynnikiem wpływającym na decyzję, aby to właśnie tam przenieść swoje serwerownie.

Najnowsze Komentarze