Składając nowy zestaw komputerowy nie zawsze mamy duży budżet. Są jednak takie rzeczy, któe warto kupować od renomowanym producentów, bo inaczej czekają nas problemy.
Niemiecka redakcja igor´s LAB pochyliła się nad temat popularnej w Korei Południowej i coraz częściej pojawiającej się w Europie pasty termoprzewodzącej. Mowa o przystępnym cenowo rozwiązaniu w postaci Amech SGT-4, której 20-gramowa strzykawka kosztuje zaledwie 57 zł na platformie sprzedażowej Amazon. Niestety, w tym przypadku oszczędność nie popłaca, bo można trwale uszkodzić swój sprzęt. A sam producent nie poczuwa się do winy.
Producent obraził osoby zgłaszające problemy z pastą

W teorii Amech SGT-4 to typowa pasta silikonowa. Jednak jak ustalił Igor Wallosek, oprócz PMDS w mieszance znajduje się również tani silikon RTV. W kontakcie z wilgocią w powietrzu wydziela on kwas octowy. I o ile dla wielu osób „śmierdzący komputer” nie byłby problemem, to wchodzi on w reakcję w metalami powodując odbarwienia i korozję.
Kwas ten stopniowo koroduje powierzchnie miedziane, prowadzi do powstawania wżerów i trwałego sklejenia stopki coolera z procesorem. Innymi słowy Amech SGT-4 zamiast wypełniać mikroszczeliny generuje nowe ubytki, które pogarszają chłodzenie. Dodatkowo według Igor’s LAB, przewodność cieplna pasty okazała się niższa niż deklarowana.

Co na te zarzuty powiedział producent? Zamiast odnieść się do dowodów, przedstawiciel Amech obraził krytyków, uznał ustalenia za bezpodstawne i powoływał się na zgodność z normami RoHS i REACH, które jednak nie dotyczą reaktywności metali ani tworzenia substancji szkodliwych w typowych warunkach użytkowania.
Na szczęście Amech SGT-4 nie zyskał jeszcze popularności w Polsce. Jeśli jednak kupiliście opisywaną pastę na Amazonie czy AliExpress to czym prędzej należy ją wymienić na CPU, a pozostałą resztę wyrzucić do kosza. Zwłaszcza, że nie wydając dużo pieniędzy można dostać w naszym kraju solidne propozycje jak ENDORFY Pactum 4 czy Arctic MX-4.

Jeden komentarz
nigdy o nich nie słyszałem