Nowe gogle VR dopiero trafiły na rynek, a Valve już zabrało się za usuwanie największych bolączek. Najnowsza aktualizacja firmware przynosi zauważalnie szybsze ładowanie.
Steam Frame zebrał całkiem dobre opinie za możliwości, ale recenzenci szybko zwrócili uwagę na czas pracy na akumulatorze i powolne ładowanie. W wymagających grach zestaw potrafi działać zaledwie ok. 1,5 godziny, a potem trzeba się podpiąć. Na szczęście Valve nie potrzebowało wiele czasu na reakcję i udostępniło wszystkim SteamOS 0.3.0.
Oprócz tego poprawiono śledzenie, stabilność i mikrofon

Oficjalna lista zmian mówi jedynie o „znacznie szybszym ładowaniu” po wyłączeniu lub uśpieniu urządzenia. Pomiary wykonane przez The Verge pokazują jednak znacznie większą zmianę. Przed aktualizacją całkowicie rozładowany Steam Frame pobierał początkowo około 8 W, a maksymalnie 27 W. Teraz jest to od razu 19-21 W, a podczas grania zanotowano nawet 42 W.
W praktyce oznacza to, że po całkowitym rozładowaniu gogli można podłączyć je do zasilania i niemal od razu wrócić do zabawy. Valve oferuje osobno zasilacz USB typu C o mocy 45 W, wyceniony w Polsce na 139 złotych. Oczywiście obsługiwane są też rozwiązania firm trzecich.
Ale to nie koniec. Amerykanie poprawili śledzenie kontrolerów, stabilność systemu pod dużym obciążeniem oraz problem ze zniekształconym dźwiękiem z mikrofonu. Poprawek doczekało się również wygładzanie ruchu, m.in. w „Half-Life: Alyx”. Na liście znalazły się też „nudniejsze” zmiany dla deweloperów. Valve poprawiło zgodność warstwy Vulkan, wydajność sterowników Mesa oraz zasady przyznawania oznaczenia Steam Frame Playable. Gry nie muszą już osiągać wymaganej wcześniej rozdzielczości 1440p.

Najnowsze Komentarze