TSMC to niekwestionowany lider, który kontroluje 70% rynku produkcji chipów. Jednak wszyscy mają chrapkę na ten kawałek tortu, a największy najwyraźniej Chińczycy.
Branżowi giganci tacy jak Apple, NVIDIA czy AMD koncentrują swój wzrok na najbardziej zaawansowanych litografiach klasy 2 i 3 nm. Oferuje je jednak tylko garstka producentów, a dokładniej TSMC, Samsung oraz Intel. Ale na rynku wciąż jest mnóstwo firm zajmujących się mniej wymagającym sprzętem – telewizory, samochody, wyposażenie kuchenne, do stworzenia którego z zapasem wystarczają znacznie starsze technologie. I to właśnie w nich Chiny upatrują szansę na zbudowanie swojej potęgi.
Wizjonerstwo czy zwykłe robienie dobrej miny do złej gry?

Według SMIC, czyli największego producenta z Państwa Środka, węzły 2 i 3 nm to 20% rynku, zaś pozostałe 80% wciąż korzysta ze starszych litografii. A to oznacza duże zapotrzebowanie, które liderzy niekoniecznie chcą zaspokajać. Bo chociaż potencjał jest ogromy, to fabryki mają swoje limity. Skupienie się na najnowocześniejszych technologiach pozwala więc na maksymalizację zysków. Chińczycy są natomiast zdania, że kluczem do sukcesu jest skala, która nie tylko pozwoli im zarobić, ale również przyciągnąć do siebie nowych klientów.
Trzeba oczywiście pamiętać, że SMIC ma znacznie ułatwione stawiane tak ambitnych i dalekosiężnych planów. To firma blisko powiązana z Pekinem, która jest regularnie dotowana miliardami dolarów. Dodatkowo niewykluczone jest też, że azjatycki producent robi po prostu dobra minę do złej gry. Chińczycy pozbawieni są dostępu do zaawansowanych maszyn EUV dostarczanych przez ASML i nawet jeśli chcieliby zająć się produkcją chipów w niższych litografiach, to nie mogą tego zrobić. A rodzimych narzędzi tej klasy nadal nie widać.

Najnowsze Komentarze