Chociaż od premiery serii NVIDIA Blackwell minęło już ponad półtora roku, to właśnie odkryto o niej nowe informacje. Twój sprzęt może mieć problemy, ale tego nie sprawdzisz.
Nie jest tajemnicą, że karty graficzne GeForce RTX 5000 nie pozwalają użytkownikom sprawdzić temperatury najgorętszego punktu GPU (tzw. hotspot). To było duże zaskoczenie dla recenzentów, bo taka opcja była dostępna u poprzedników. Jak się jednak okazuje, odpowiedni czujnik nadal znajduje się w układach, a NVIDIA zablokowała jedynie dostęp do jego wskazań w popularnych programach diagnostycznych.
To wyraźne działanie na szkodę konsumentów

Udowodnił to brazylijski serwisant Paulo Gomes, który otrzymał do naprawy GeForce’a RTX 5070 Ti od GIGABYTE. Aplikacje HWiNFO oraz MSI Afterburner pokazywały pod obciążeniem pozornie bezpieczne 67-68°C. Wewnętrzne narzędzie diagnostyczne NVIDIA MODS ujawniło jednak, że temperatura hotspotu niemal natychmiast osiągała 106°C.
Jest to graniczna wartość ustalona dla rodziny Blackwell. Karta zaczynała więc ograniczać taktowanie, aby zabezpieczyć układ przed uszkodzeniem. Po rozebraniu chłodzenia okazało się, że pasta termoprzewodząca została rozprowadzona nieprawidłowo. Większość materiału zebrała się przy krawędziach rdzenia, podczas gdy jego środkowa część pozostawała sucha.
Wymiana pasty pozwoliła obniżyć temperaturę hotspotu do ~100°C i wyeliminować throttling. Nadal jest to wysoki wynik, ale mieszczący się w dopuszczalnym zakresie. Cała sytuacja dobitnie pokazuje problem związany z ukrywaniem odczytu hotspotu. Bez specjalistycznego oprogramowania działającego pod Linuksem wykrycie przyczyny jest praktycznie niemożliwe, nawet jeśli sama naprawa była szybka i banalnie prosta.

Najnowsze Komentarze