Gigant z Redmond coraz mocniej naciska na osoby, które nadal korzystają z Windowsa 10, aby przeszły na nowszą wersję systemu. Tym razem zamiast kija zastosowano marchewkę.
Amerykański gigant próbował już niemal wszystkiego, by zachęcić posiadaczy komputerów i laptopów do zmiany używanego systemu operacyjnego na Windows 11. Problem w tym, że wielu z nas tego nie chce, a wygórowane wymagania sprzętowe wcale tego nie ułatwiają. Firma straszyła już zakończeniem wsparcia i przerażającymi konsekwencjami, jakie czekają na posiadaczy „starego” Windowsa 10, ale nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Pora więc na zmianę taktyki i obecianie czegoś dobrego.
Wydaje się, że użytkowników bardziej zachęciłby brak asystenta AI
W najnowszym poście na swoim blogu, gigant postanowił zaprezentować możliwości oferowane przez ich asystenta AI – Microsoft Copilot. Jego najnowsze funkcje pozwolą nam na niemal pełną obsługę systemu jedynie za pomocą komend głosowych. Niezależnie czy chodzi o tworzenie nowych folderów, pisanie w Wordzie, czy surfowanie po internecie. Problem w tym, że poza aplikacjami Microsoftu żadne inne nie będą wspierane – przynajmniej na początku.
I chociaż sami twórcy są niezwykle optymistyczni, obiecując rozpoczęcie nowej ery korzystania z PC i „rewolucję na miarę myszki i klawiatury”, to na tę chwile wygląda to bardziej na desperacką próbę przekonania użytkowników do zmiany systemu operacyjnego. Może o tym świadczyć chociażby fakt, że w oryginalnym materiale promującym asystenta AI w serwisie YouTube wyłączono możliwość pisania komentarzy.

Najnowsze Komentarze