Administracja Donalda Trumpa rozważa obecnie nie tylko zakup udziałów w Intelu, ale również Samsungu, Micronie czy TSMC. Rząd w Seulu od razu ukrócił ten pomysł.
Kilka dni temu informowaliśmy Was, że administracja Stanów Zjednoczonych chce wykupić 10% Intela w zamian za sowite państwowe dotacje. Ma być to odpowiedź na aktualne problemy amerykańskiego lidera na rynku procesorów i produkcji półprzewodników. Acz to nie jedyne planowane „inwestycje” i na celowniku pojawił się również Samsung. Szkopuł w tym, że Koreańczycy pomimo opóźnień, nie mają problemów finansowych. Zwłaszcza po ociepleniu stosunków i nawiązaniu nowej umowy z NVIDIĄ na pamięci HBM.
Taki krok mógłby pomóc Samsungowi ominąć wysokie cła

Według różnych szacunków, Samsung odpowiada nawet za 20% PKP w Korei Południowej. Tym samym odpowiedź Błękitnego Domu była szybka i zdecydowana. Pomimo licznych skandali politycznych, w które czebol był zamieszany w ostatnich latach, tamtejszy rząd chce, by to nadal była niezależna koreańska firma bez wpływów zagranicznych. Nawet jeśli miałyby one pochodzić od jednego z największych sojuszników.
Innego zdania są jednak eksperci. Twierdzą oni, że pomysł sekretarza handlu USA – Howarda Lutnicka – aby wykupić udziały w każdym z beneficjentów programu CHIPS miałby pozytywne skutki dla obu stron. Amerykanie zyskaliby większą niezależność w dziedzinie produkcji półprzewodników, natomiast kraje takie jak Tajwan czy właśnie Korea Południowa zapewne zostałaby zwolnione z wysokich ceł ustanowionych przez administrację Donalda Trumpa.
Warto podkreślić, że to nie byłby pierwszy przypadek, gdzie rząd ma udziały w dużej firmie produkującej półprzewodniki. TSMC jest częściowo własnością Tajwanu. Tutaj jednak wszystko „pozostaje w rodzinie”, a w przypadku romansu Samsung x USA pojawiłby się konflikt interesów. Zwłaszcza w rywalizacji z Intelem.

Najnowsze Komentarze