Dobra mina do złej gry nie zawsze się opłaca. Czasami trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i zabrać się do nadrabiania zaległości. I to właśnie robi Czerwony Smok.
Nie jest tajemnicą, że sztuczna inteligencja to obecnie przyszłość – zarówno pod względem rozwoju gospodarki, jak i wojskowości. Stawiają na nią Stany Zjednoczone, Europa oraz Chiny, co udowadnia m.in. 15. plan pięcioletni na lata 2026 – 2030. Jednak Państwu Środka nadal daleko do pozycji lidera, co potwierdzają ostatnie wypowiedzi na sympozjum zorganizowanym podczas wydarzenia SEMICON China 2026 w Szanghaju.
Chinom obecnie brakuje maszyn, specjalistów i doświadczenia

Ze słów Davida Wanga, prezesa ACM Research, wynika, że największe braki dotyczą narzędzi litograficznych. Cała światowa branża produkcji półprzewodników korzysta z maszyn ASML, do których Chiny nie mają dostępu z powodu ograniczeń eksportowych. A to co powstaje lokalnie lub od innych producentów jest aktualnie niewystarczające pod względem zaawansowania i mocy przerobowych. Ale to nie jedyny problem, bo ich lista jest długa.
Lee Haiming z firmy Chongqing Xinlian Microelectronics dodał, że równie dużą przeszkodą jest brak odpowiednio dużej kadry z doświadczeniem i utrzymanie obecnych specjalistów, co przekłada się na nieefektywne wykorzystanie posiadanych maszyn. W efekcie konkretne branże w Państwie Środka, jak np. centra danych, pozostają 5-10 lat w tyle za liderami rynku.
Oczywiście popyt na akceleratory AI, procesory czy pamięci rośnie z roku na rok, a gra toczy się o miliardy dolarów. Co zresztą świetnie udowodniła NVIDIA, stając się najwyżej wycenianą firmą na świecie. Z tego powodu Chiny nie mają zamiaru odpuszczać i już za kilka lat sytuacja na rynku może wyglądać zupełnie inaczej. Azjaci wiedzą, że sztuczna inteligencja to przyszłość, a obecne starania zadecydują o tym, kto zyska technologiczną dominację.

Najnowsze Komentarze