Jeśli Niebiescy szybko czegoś nie wymyślą, ich sytuacja może być naprawdę tragiczna. Amerykański gigant zarabia coraz mniej, a konkurencja coraz więcej.
Według specjalistów zyski z produkcji półprzewodników, jakie ma osiągnąć Intel za 2025 rok, będą najniższymi w historii firmy i wyniosą około 120 milionów dolarów. Do tej pory najgorszy dla Niebieskich był rok 2021, kiedy sięgnęły one około 350 milionów dolarów. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka, ale niewątpliwe główną winę ponosi tutaj nowy CEO – Lip-Bu Tan.
Amerykanie upatrują nadziei w litografii Intel 18A

Podejście nowego prezesa znacznie rożni się od jego poprzednika – Pata Gelsingera. Podczas gdy były CEO stawiał na rozwój własnych fabryk i litografii, Lip-Bu Tan zdaje się jedynie ograniczać ich funkcjonowanie. Co gorsza, zakomunikował on, że jeśli nadchodzący węzeł Intel 18A nie okaże się komercyjnym sukcesem, to Amerykanie mogą całkowicie porzucić pracę nad nowymi litografiami, w tym Intel 14A. To oznacza, że niemal cała branża zostanie skoncentrowana w rękach Tajwańczyków. A niewiele już do tego brakuje.
Jeśli bowiem przyjrzymy się zarobkom lidera, TSMC, to te mają wynosić niemal tysiąckrotność tego, co osiągnął Intel. Taka sytuacja sprawia, że Niebieskim bardzo ciężko będzie realnie konkurować z Formozą. Jeśli Intel 14A nie wzbudzi zainteresowania klientów zewnętrznych, czyli firm jak Broadcom, Tesla czy Microsoft, to Amerykanie nie będą mieć po prostu pieniędzy na dalsze badania i rozwój. Mówimy tu o dziesiątkach miliardów dolarów.
Niektóre osoby z branży, jak Rene Hass (prezes ARM), już teraz twierdzą, że Niebiescy są na straconej pozycji i nigdy już nie dogonią Azjatów. I jest to smutna wiadomość, gdyż monopol zawsze działa na niekorzyść klienta końcowego. Jeśli bowiem TSMC nie będzie miało realnej konkurencji, nic nie powstrzyma ich przed podwyżkami. To zaś odbije się na cenach smartfonów, tabletów, komputerów i innej elektroniki użytkowej.

Najnowsze Komentarze