Chociaż w ostatnich dniach na giełdzie można było zaobserwować pewne rysy na niewzruszonym dotąd rynku AI, to problemy mają być jedynie przejściowe.
Pomimo tego, że ceny akcji giganta branży półprzewodnikowej, TSMC, w ostatnim czasie nieco spadły, to nie należy liczyć na żadne pęknięcie bańki. Rynek sztucznej inteligencji będzie się nadal rozwijał w zawrotnym tempie, a najwięksi producenci w dalszym ciągu mają robić co im się podoba. Tak przynajmniej twierdzi Chen Li-bai, prezes firmy ADATA.
Jeśli bańka pęknie, to nie wcześniej niż w 2040 roku

Według CEO pierwszych oznak zwiastujących kryzys branży AI będzie można upatrywać dopiero w 2030 roku, a i tak od tego czasu może minąć kolejne 10-20 lat zanim ostatecznie nadejdzie. W dodatku rynek w dalszym ciągu jest nienasycony. Popyt na półprzewodniki oraz moc obliczeniową nie tylko nie zwalnia, ale ciągle rośnie. Chen Li-bai pokusił się nawet o stwierdzenie, że w najbliższej przyszłości najbardziej deficytowymi zasobami świata będą nie woda czy ropa, ale prąd i pamięć.
Wbrew pozorom liderzy produkcji DRAM wcale nie są z tego powodu specjalne zadowoleni. Zyski Samsunga, SK hynix i Microna, chociaż obecnie liczone z dziesiątkach miliardów, mogą zacząć topnieć w miarę wkraczania na rynek nowych graczy, takich jak CXMT. I dlatego wolą oni przyjąć ostrożniejszą strategię dotyczącą uruchamiania nowych fabryk i rozbudowy już istniejących, nawet jeśli może to rozjuszyć akcjonariuszy i odsunąć zyski w czasie.
Niestety, jest to też zła wiadomość dla zwykłych konsumentów. Kontrolowany niedobór pamięci spowoduje bowiem, że już i tak wysokie ceny modułów RAM, komputerów, smartfonów czy taletów z pewnością poszybują w górę.

Najnowsze Komentarze