Zdaniem Waszyngtonu za chińskimi sukcesami na rynku produkcji półprzewodników stoi ASML. Holendrzy zapewniają jednak, że żaden ich sprzęt nie trafił do Państwa Środka.
Jak donosi agencja prasowa Bloomberg, podczas spotkania sekretarza handlu Stanów Zjednoczonych, Howarda Lutnicka, z kierownictwem holenderskiego ASML padła sugestia, iż w Chinach działa zaawansowana maszyna do litografii EUV. Mówimy tutaj o sprzęcie niezbędnym do produkcji nowoczesnych chipów, takich jak karty graficzne, procesory, układy SoC czy sprzęt do pracy z AI. Co ważne, oficjalnie Holandia stosuje się do amerykańskich obostrzeń i od 2019 roku nie sprzedaje Chińczykom żadnych narzędzi.
Amerykańskie doniesienia zdają się być wyssane z palca

ASML oczywiście zaprzecza słowom Lutnicka i zapewnia, że nigdy nie złamało żadnego z obowiązujących ich przepisów eksportowych. Swoje stanowisko podpiera faktem, iż tego typu transakcję można by wykryć bez szczególnych problemów. Maszyny EUV są nie tylko na tyle duże, ciężkie (ok. 180 ton) i produkowane w tak niewielkich ilościach, że można je łatwo śledzić, ale także wymagają stałej konserwacji. A temu ostatniemu zadaniu chińscy inżynierowie nie są w stanie podołać samodzielnie, bez wsparcia z Holandii.

Christophe Fouquet, prezes ASML, ostro i oficjalnie odniósł się do zarzutów:
Jak wiecie, w ciągu ostatnich kilku lat wielokrotnie byliśmy przedmiotem negatywnych plotek dotyczących naszej działalności. Mam na myśli to, że za każdym razem, gdy się pojawiały, to były potencjalnie szkodliwe dla ASML.
Chcę więc powtórzyć: przestrzegaliśmy wszystkich zasad i nadal to robimy. Nawiasem mówiąc, przepisy zmieniają się dość często i czasami coś, co wcześniej można było robić, teraz już nie jest dozwolone – ale kiedy tak się dzieje, odpowiednio dostosowujemy nasze działania.
Mogę was zapewnić, że w ASML jest wiele osób, które dbają o to, byśmy przestrzegali przepisów. Zgodność z nimi jest dla nas bardzo ważnym elementem w tym niezwykle trudnym czasie.
Christophe Fouquet

Najnowsze Komentarze