Przed Niebieskimi czeka nie lada wyzwanie. Ich nowe CPU zapowiadają się nieźle, ale Czerwoni mają już swój odpowiednik w ofercie, a na ten sam rynek weszła też NVIDIA.
Intel najwyraźniej mocno zrewidował plany dotyczące serwerowych procesorów Diamond Rapids. Z pierwotnie zakładanych konstrukcji oferujących nawet 384 lub 512 rdzeni typu E firma miała całkowicie zrezygnować. Doszło do tego jeszcze na etapie projektowania, a pod koniec ubiegłego roku porzucono całkowicie pomysł serii Diamond Rapids-HD. Oznacza to, że następcy obecnych Xeonów będą bazować przede wszystkim na rdzeniach P.
Zobaczymy tutaj architekturę Panther Cove-X

Jakiej konfiguracji należy się więc spodziewać? Początkowo mówiło się o maksymalnie 192 rdzeniach, co i tak oznaczałoby wzrost o 50% względem 128-rdzeniowych poprzedników z rodziny Granite Rapids. Najnowsze przecieki wskazują jednak, że Intel pracuje także nad flagowym Xeonem 7 wyposażonym w aż 256 rdzeni typu P.
Jeżeli taki model rzeczywiście trafi na rynek, Niebiescy pod względem liczby rdzeni zrównają się z AMD oraz ich serią EPYC Venice, wydaną w lipcu tego roku. Najmocniejszy EPYC 9996 korzysta bowiem z 256 rdzeni Zen 6, podczas gdy EPYC 9966 oferuje ich 192.
Sama liczba rdzeni nie wystarczy jednak do zwycięstwa. AMD postawiło na minimalnie starszą litografię klasy 2 nm, ale ich procesory znajdują się już w masowej produkcji. Niebiescy co prawda zaoferują nowszy proces Intel 18A-P, ale ich CPU pojawią się dopiero w 2027 roku. Do tego rynek serwerowy zaczyna być coraz mocniej atakowany przez NVIDIĘ oraz innych producentów rozwijających własne procesory dla centrów danych i infrastruktury AI. Intel ma więc sporo do udowodnienia, a Diamond Rapids mogą okazać się ważnym testem.

Najnowsze Komentarze