Jeśli w ostatnim czasie rozważałeś kupno nowego notebooka, to lepiej zrobić to jak najszybciej. Prognozy ekspertów są jednoznaczne – będzie dużo drożej.
Ceny podzespołów komputerowych osiągają niewyobrażalne dotąd wartości już od jakiegoś czasu. Ale to nie jest jeszcze koniec podwyżek. Szał na sztuczną inteligencję trwa w najlepsze, co skutecznie drenuje rynek z zapasów kości DRAM i NAND oraz kart graficznych, a wkrótce zapewne również procesorów. W efekcie obrywają nie tylko kieszenie fanów komputerów stacjonarnych, ale też smartfonów, tabletów czy laptopów.
To może całkowicie wyprzeć z rynku najniższy segment

W zeszłym roku pamięć RAM i SSD odpowiadały za około 15% ceny nowego notebooka, a CPU za 30%. Oznacza to, że za trzy najważniejsze elementy urządzenia stanowiły 45% jego ceny. Teraz jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Producenci przestawili swoje linie na potrzeby gigantów zajmujących się sztuczną inteligencją, takich jak Meta, Amazon, Google czy OpenAI, co powoduje niedobory, a w rezultacie wzrost cen. Szacuje się, że dziś te trzy wspomniane podzespoły odpowiadają już za 58% ceny laptopa.
A jeśli elementy te stanowią coraz większy element ostatecznej ceny, to oznacza to, że coraz mniej zostaje w kieszeni producentów i dystrybutorów. I z pewnością nie jest to sytuacja, z której są oni zadowoleni. Nie ma co się łudzić, giganci tacy jak ASUS, Acer, Lenovo czy MSI nie produkują swoich urządzeń charytatywnie i oczekują odpowiedniego zysku. TrendForce mówi wprost – to może oznaczać podniesienie MSRP i wyprzeć z rynku najniższy segment, gdzie marże są najmniejsze. Mówimy tutaj o urządzeniach za 2500 złotych i mniej.

Najnowsze Komentarze