Prezydent Stanów Zjednoczonych macza swoje palce w wielu rzeczach. Od telefonów, przez kryptowaluty, aż po kinowe filmy. Tym razem padło na branżę produkcji półprzewodników.
Zaledwie wczoraj informowaliśmy Was o nawiązaniu współpracy przez Apple i Intela. W jej ramach Gigant z Cupertino ma produkować swoje chipy w zakładach Niebieskich na terenie USA. Chociaż nie wiadomo jeszcze dokładnie o jakich układach oraz litografii mowa, to jest to z korzyścią dla obu firm. Drużyna Tima Cooka będzie mogła zdywersyfikować dostawy, podczas gdy dla zespołu Lip-Bu Tana oznacza to podniesienie prestiżu firmy i rzekę pieniędzy.
Chociaż Donald Trump puszy się jak paw, to zadecydowało co innego

Wiemy też, ze rozmowy trwały od ponad roku. Co ciekawe, Intel miał realną konkurencję – alternatywą dla Niebieskich miał być Samsung. Decydujące -podobno – okazały się słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak donosi The Wall Street Journal, podczas spotkania w Białym Domu Donald Trump miał powiedzieć Timowi Cooki, iż „lubi Intela” oraz „oni zapewnili naszemu rządowi dziesiątki miliardów dolarów”.
I chociaż przychylność głowy państwa jest ważna, to realnie zadecydowały zapewne czynniki ekonomiczne. Krzemowe wafle od Amerykanów nie są i nie będą objęte sankcjami, w porównaniu do rozwiązań z Tajwanu czy Korei Południowej. Plotkuje się też, że litografia Intel 18A jest o około 25% tańsza niż proces klasy 2 nm TSMC. Do tego oczywiście dochodzą też kwestie jak nieciekawa sytuacja geopolityczna Tajwanu, ograniczone moce produkcyjne TSMC oraz po prostu polepszenie pozycji negocjacyjnej Apple z Tajwańczykami.

Najnowsze Komentarze