Sukces litografii Intel 18A oraz nieciekawa sytuacja geopolityczna Tajwanu sprawiły, że do Niebieskich zaczynają zgłaszać się inni technologiczni giganci.
Apple i Intel mają ponownie znaleźć się po tej samej stronie barykady. Trzeba jednak zaznaczyć już na wstępie, że Gigant z Cupertino nie ma zamiaru porzucać swoich procesorów ARM, aby powrócić do układów x86 od Niebieskich. Zamiast tego współpraca Amerykanów będzie dotyczyć produkcji półprzewodników na terenie Stanów Zjednoczonych. Reuters potwierdza, że rozmowy miały trwać ponad rok, a ostatnie miesiące poświęcono na dopracowywanie formalnej umowy.
Na pierwszy ogień może pójść budżetowy MacBook Neo

Na ten moment nie wiadomo, które konkretnie układy SoC miałyby trafiać do fabryk Intela. Najbardziej prawdopodobne wydają się podstawowe chipy do słabszych modeli laptopów i tabletów, a pierwszym z nich mógłby być obecny MacBook Neo lub jego następca. W przypadku procesorów dla flagowców zakłada się pozostanie u TSMC, które oferuje najbardziej zaawansowane litografie oraz większe moce produkcyjne.
Czemu w ogóle doszło do tej współpracy? Dla Apple to przede wszystkim sposób na dywersyfikację łańcucha dostaw. Firma z Cupertino projektuje własne układy, ale ich fizyczną produkcję zleca zewnętrznym foundry. Niestety, Tajwańczycy mają zaklepane FABy na kilka lat naprzód, wszystko z powodu szaleństwa na sztuczną inteligencję i firm jak NVIDIA. Trzeba więc uważnie wybierać, co będzie produkowane na Formozie.
Dla Intela omawiana umowa jest ogromnym sukcesem wizerunkowym i biznesowym. Firma od kilku lat próbuje odbudować swoją pozycję nie tylko jako producent własnych procesorów, ale też jako foundry dla zewnętrznych klientów. Pozyskanie Apple mogłoby pokazać rynkowi, że Intel Foundry zaczyna być traktowane poważnie i przyciągnąć innych dużych graczy.
Apple oraz Intel nie wydali jeszcze oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Biorąc jednak pod uwagę źródło informacji oraz jego renomę, trudno to traktować jako zwykłe plotki.

Najnowsze Komentarze