Zdradzono publicznie dane personalne napastnika, przedstawiono zebrane dowody oraz postawiono mu zarzuty. Sprawa jest równie poważna jak sam atak.
Kilka dni temu informowaliśmy Was o ataku na Sama Altmana, prezesa OpenAI, przez przeciwnika sztucznej inteligencji. Szczegółów w tamtym momencie było niewiele – ustalono tylko, iż młody mężczyzna w godzinach porannych rzucił koktajlem mołotowa w dom CEO, a następnie próbował dostać się do siedziby firmy. Teraz zdradzono więcej informacji.
Nie tak powinna wyglądać publiczna debata

Oskarżony to 20-letni Daniel Moreno-Gama, który usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa i usiłowania podpalenia. W wyniku incydentu nikt nie odniósł obrażeń. W dokumentach zabezpieczonych przy podejrzanym znaleziono teksty wymierzone w branżę sztucznej inteligencji, jej szefów oraz inwestorów. Jeden z dokumentów miał zawierać wezwania do zabijania prezesów firm związanych z AI. W notatkach miały znaleźć się nazwiska i adresy menedżerów oraz członków zarządów firm z tego sektora.
Wśród dowodów wymieniono kolejne urządzenia zapalające. Podejrzany mierzy się zarówno z zarzutami stanowymi, jak i federalnymi. Oprócz usiłowania zabójstwa Sama Altmana i jego ochroniarza, w grę wchodzą też zarzuty związane z próbą zniszczenia mienia przy użyciu materiałów wybuchowych oraz posiadaniem niezarejestrowanej broni. Amerykańscy śledczy nie wykluczają przy tym rozszerzenia sprawy o wątek terroryzmu krajowego, jeśli potwierdzi się, że działania miały wymusić zmianę polityki publicznej lub wywrzeć presję na instytucje.
Cała sprawa pokazuje, jak bardzo zaostrza się napięcie wokół debaty o AI. OpenAI podkreśla, że spór o kierunek rozwoju tej technologii powinien toczyć się w ramach demokratycznej dyskusji, a nie przy użyciu przemocy. Podejrzany ma stanąć dzisiaj przed sądem, a prokuratura chce, by do czasu procesu pozostał w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją.

Najnowsze Komentarze