Polskie Endorfy od jakiegoś czasu już udowadnia, że nie ma powodów do wstydu w zestawieniu z zagranicznymi producentami, a ich nowa klawiatura świetnie to podkreśla.
Kiedy w 2023 roku marki SilentiumPC i SPC Gear zostały zastąpione przez Endorfy, wielu z nas było sceptycznie nastawionych do tego pomysłu. Po co bowiem zmieniać coś, co ma już wyrobioną wśród Polaków renomę i szereg zadowolonych z produktów klientów? Odpowiedź była prosta – chęć podboju zagranicznych rynków, a do tego trzeba było chwytliwej nazwy.
I chociaż ciężko stwierdzić na ile w tym zasługa samej zmiany, a na ile produkowanego sprzętu, to od tego czasu Endorfy święci sukcesy – ich gryzoń LIV Plus Wireless w czasie tajwańskich targów Computex 2025 uzyskał miano najlepszej gamingowej myszki roku, a klawiatura Celeris 1800 ma szanse, by wyczyn ten powtórzyć – choć w innej kategorii.
Budowa

Mamy tutaj do czynienia z kompaktową klawiaturą o wymiarach 384 x 129,5 x 44,6 mm i masą 1,12 kg. Dostajemy 100 klawiszy, łącznie z blokiem numerycznym – nie jest to więc typowa konstrukcja 100%. Pomimo tego oferuje ona wszystko to, do czego przyzwyczaiły nas pełnowymiarowe rozwiązania – a nawet więcej za sprawą dodatkowego, bocznego panelu (o nim szerzej w dalszej części). Całość jest solidna i sprawia dobre pierwsze wrażenie.

Endorfy Celeris 1800 oferuje trzy tryby łączności – klasyczny przewód USB, radioodbiornik 2,4 GHz oraz Bluetooth. Tym samym możemy z niej korzystać nie tylko przy biurku, ale i z łóżka czy kanapy. Dostajemy też szeroką regulację wysokości i nachylenia, a nóżki posiadają podkładki antypoślizgowe. Pewnym minusem może być fakt, że obudowa została w całości wykonana z tworzywa. I chociaż jest ono bardzo dobrej jakości, nie trzeszczy i nie wygina się, to jednak szkoda, że nie zdecydowano się na użycie metalu. Chociażby tylko w dolnej części.

Warto również zwrócić uwagę na dość niecodzienną kolorystykę. Podczas gdy na rynku królują rozwiązania w odcieniach bieli lub czerni, to Polacy postawili na szarość z żółtymi akcentami. Jeśli komuś to nie odpowiada, to w opakowaniu dostajemy też tradycyjne, grafitowe nakładki oraz adekwatne dla użytkowników komputerów Apple. To zresztą nie wszystkie gadżety, bowiem znalazło się jeszcze miejsce na keycap puller, switch puller oraz dwa zapasowe przełączniki.

Specyfikacja techniczna
Endorfy Celeris 1800 korzysta z przełączników mechanicznych Endorfy Yellow, czyli rozwiązania powstałego we współpracy z firmą Gateron. Są one fabrycznie nasmarowane, siła wymagana do ich aktywacji wynosi 49 g, a całkowity dystans to 3,6 mm. Zastosowano popularny układ Cherry co sprawia, że dzięki obecnej tutaj funkcji hot-swap możemy je szybko i wygodnie zmienić na inne bez potrzeby lutowania. Warto zaznaczyć, że wspierane są nie tylko switche 5-, ale i 3-pinowe.

W przypadku nakładek, zdecydowano się na PBT typu double-shot. To droższy i obiektywnie lepszy materiał niż ABS – większa odporność na ścieranie, lepsza charakterystyka dźwięku. Do gustu nie przypadła mi użyta na nich czcionka. Jest ona co prawda czytelna (zwłaszcza umiejscowienie oznaczeń przycisków funkcyjnych), ale dość specyficzna i „gamingowa” – nie wszędzie i nie każdemu będzie pasować.

Przyglądając się klawiaturze bliżej, może nas nieco zdziwić brak dodatkowych przycisków czy pokręteł. Ale to tylko pozory, gdyż dodatkowe klawisze umieszczono nie jak to zwykle bywa na górze, ale po bokach urządzenia. Z lewej znalazły się te odpowiadające za sterowanie dźwiękiem, przypominające nieco rozwiązanie znane ze smartfonów – chociaż oczywiście przypisane im funkcje można bez problemu zmienić. Natomiast po prawej umieszczono suwaki odpowiadające za tryb pracy (Microsoft Windows / Apple macOS) oraz łączności.

Użytkowanie i oprogramowanie
Klawiatura przychodzi do nas bardzo dobrze i ładnie zapakowana. Jednak już na początku zauważyłem pewien drobny zgrzyt – gniazdo USB typu C jest głęboko osadzone. Tym samym o ile nie ma problemu z podłączeniem za sprawą fabrycznego przewodu, tak osoby chcące użyć rozwiązanie od firm trzecich (np. kolorowy oplot, szybkozłączka) mogą mieć z tym problem. Dalej przyszła pora na instalację dedykowanego oprogramowania i tutaj większych zarzutów brak, ale pojawia się znowu pewna niedogodność.

Opcje aplikacji są dość standardowe. Pozwala ona na pełne sterownie ARGB LED – wybór z kilku predefiniowanych trybów, tworzenie nowych, włączenie go dla tylko kilku klawiszy czy całkowite wyłączenie. Możemy też przypisać poszczególnym przyciskom wybrane przez nas funkcje, takie jak włączenie Discorda, przeglądarki czy użycie makra. A ta ostatnia opcja jest rozbudowana i zajmuje osobną podkategorię. Mamy w niej niemal pełną dowolność tworzenia własnych kombinacji, które będą zależeć nie tylko od przycisków, ale i od użytej siły nacisku.

Ostatnia zakładka to pozostałe funkcje – wybór profilu, częstotliwości raportowania czy zablokowania klawisza Win. Wszystko byłoby świetnie, ale oprócz jednego mankamentu – brak polskiej wersji językowej. To dość zaskakujące, gdy mowa o rodzimym producencie i może być sporym minusem dla osób nie władających językiem angielskim. Trzeba natomiast pochwalić programistów za samą optymalizację. Zajmuj ono na naszym dysku jedynie 93,6 MB, obciążenie procesora jest pomijalne, a zużycie RAM niewielkie – około 51 MB.
Po ustawieniu wszystkiego zająłem się swoimi sprawami oraz standardowym, codziennym użytkowaniem sprzętu – i byłem bardzo zadowolony. Za sprawą kilku warstw tłumiących klawiatura nie jest głośna, a wydobywający się spod palców dźwięk jest przyjemny. Trochę czasu zajęło mi przestawienie się na zastosowany układ klawiszy, ale problem ten wystąpiłby zapewne z każdym innym sprzętem tego typu. Same nakładki są też chropowate, nie musimy więc obawiać się przypadkowego omsknięcia palca. Muszę jednak przyznać, że zdarzało mi się wcisnąć niechcący boczne klawisze, ale jest to już raczej wina mojego ułożenia dłoni.

Nieco poważniejszym problemem może być brak wyraźnych przerw między przyciskami F1 – F12. I chodzi tu nie tylko o fakt niepodzielenia ich na 4-klawiszowe bloki, od czego coraz częściej się odchodzi, ale nieoddzielenie ich od całej reszty. Powodowało to w początkowym okresie użytkowania sporo pomyłek, jednak z czasem przywykłem. W sprzęcie tej klasy spodziewałbym się również podpórki pod nadgarstki – niestety, tutaj jej brak.
Na koniec sprawdziłem jak radzi sobie wbudowany w klawiaturę akumulator. Producent obiecuje do 104 godzin zabawy w przypadku korzystania z radioodbiornika 2,4 GHz przy częstotliwości raportowania 1000 Hz i braku ARGB. W moim przypadku udało się osiągnąć nawet wynik nieco lepszy – 106 godzin. Niestety, sytuacja diametralnie się zmienia gdy jesteśmy zwolennikami świecidełek – tutaj czas pracy w zależności od wybranego schematu podświetlenia nie przekracza 24 godzin.

Podsumowanie
Z Endorfy Celeris 1800 spędziłem kilka ostatnich tygodni przy pisaniu oraz graniu i jestem pozytywnie zaskoczony. Nie należę do osób, które często wymieniają sprzęt – wychodzę z założenia, że jeśli coś działa to jest OK. Nie lubię również bez potrzeby przepłacać (ale nie jestem też dusigroszem!). Jednak testowana klawiatura to idealne połączenie sporych możliwości i niskiej ceny. To coś, co wreszcie przekonuje mnie do przesiadki.
Mimo kompaktowych rozmiarów i zastosowania w większości tworzyw sztucznych, dostajemy solidny i dobrze wykonany sprzęt. Udowadniają to zarówno nakładki z PBT, nasmarowane przełączniki, jak i fabryczne wyciszenie. Oferowana podświetlenie ARGB LED jest jasne i miłe dla oka – można je oczywiście wyłączyć. A chociaż żółte akcenty nie wszystkim będą pasować, to w zestawie są szare odpowiedniki (i inne akcesoria).

Czy Endorfy Celeris 1800 to najlepsza klawiatura na rynku? Nie. Nie znajdziecie tutaj nowinek jak przełączniki z efektem Halla czy częstotliwość raportowania 8000 Hz – to u konkurencji kosztuje 2-3 razy więcej. Ale polska propozycja robi wszystko to, czego wymaga od niej przeciętny użytkownik. To dobre rozwiązanie zarówno do grania, pracowania, jak i nauki. Wady są, ale niewielkie i do wybaczenia w tym segmencie cenowym.
No dobrze, a skoro o cenie mowa to ile trzeba wydać? Endorfy Celeris 1800 normalnie kosztuje około 419 złotych. Jednak co jakiś czas pojawia się na promocjach za 319-359 złotych. Za takie pieniądze obecnie nie znajdziecie nic lepszego w polskich sklepach. A dopełnia to standardowa, 2-letnia gwarancja.
| Plusy: | Minusy: |
| Nakładki z wytrzymałego PBT double-shot | Obudowa w całości wykonana z tworzywa |
| Bardzo przyjemny dźwięk klawiszy | Przyciski F1-F12 zbyt blisko reszty |
| Szereg dodatkowych akcesoriów | Umiejscowienie portu USB |
| Mocne i ładne podświetlenie | Użyta czcionka |
| Dobra jakość wykonania | |
| Panel multimedialny | |
| Funkcja hot-swap | |
| Niska cena |

Najnowsze Komentarze