Wygląda na to, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się zmian na szczytach władzy u Giganta z Cupertino. Pytanie tylko, czy wyjdzie to firmie na dobre.
Doniesienia o tym, że Tim Cook pożegna się z Apple krążą po sieci już od dłuższego czasu. Według branżowych ekspertów, miałby on ustąpić z posady CEO już w styczniu 2026 roku, a na jego następcę szykowano Johna Ternusa – starszego wiceprezesa działu inżynierii sprzętu. Okazuje się jednak, że Cook nigdzie się nie wybiera. I z jednej strony jest to dobra wiadomość, gdyż pod jego przewodnictwem firma cieszy się rekordowymi przychodami. Ale rodzi to też pewne obawy, głównie związane z brakiem innowacyjności ich produktów.
Tim Cook będzie urzędował tak długo jak Trump jest prezydentem
Według najnowszych informacji Tim Cook pozostanie na stanowisku prezesa przynajmniej do 2028 roku i zakończy ją w tym samym czasie, kiedy Donald Trump opuści stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ma być to związane z faktem, że stosunki pomiędzy nimi są niezwykle ciepłe, co jest bardzo na rękę producentowi iPhone’ów. Jednocześnie Ternus jako następny CEO firmy w dalszym ciągu pozostaje najbardziej logicznym wyborem, który ma być remedium na wspomniane wcześniej problemy.
Brak nowatorskich produktów nurtuje nie tylko klientów, o czym świadczy chłodne przyjęcie iPhone’a Air, ale również pracowników giganta. Oczywiście mowa tutaj nie o Azjatach w pocie czoła składających nowe smartfony, a o najtęższych umysłach w firmie, których po prostu nudzi brak wyzwań. Według dostępnych danych, Apple straciło tylko w październiku 2025 roku 40 talentów, w tym Jony’ego Ive. Jeden z czołowych projektantów iPhone’ów niedawno postanowił bowiem zmienić swojego pracodawcę na OpenAI.

Najnowsze Komentarze