Chociaż krok ten brzmi jak decyzja ostateczna, to po głębszej analizie Nintendo ma wiele racji. I co ważniejsze ich śladami mogą pójść inne duże i małe firmy.
Branża gier od kwietnia 2025 roku uważnie obserwuje skutki ceł nałożonych przez rząd USA na importowane towary. Wśród producentów sprzętu od początku pojawiały się pytania czy nowe opłaty przełożą się na wyższe ceny konsol i akcesoriów. Mało kto spodziewał się jednak, że Nintendo zdecyduje się na tak bezpośrednią reakcję. Japoński gigant oficjalnie pozwał administrację Stanów Zjednoczonych, kwestionując legalność wprowadzonych taryf.
Jeśli Nintendo wygra, inni producenci pójdą ich śladem

Pozew skierowano przeciwko kilku wysokim rangą przedstawicielom administracji, w tym sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi, przedstawicielowi handlowemu USA Jamiesonowi Greerowi oraz sekretarzowi handlu Howardowi Lutnickowi. Nintendo twierdzi, że cła zostały wprowadzone niezgodnie z prawem na podstawie rozporządzeń wykonawczych podpisanych przez Donalda Trumpa. Firma podkreśla, że jako importer objętych nimi towarów musiała sama pokrywać dodatkowe opłaty, co doprowadziło do realnych strat finansowych.
Spółka domaga się w sądzie zwrotu wszystkich pobranych opłat wraz z odsetkami. Według Nintendo brak reakcji doprowadzi do dalszych, trudnych do odwrócenia szkód finansowych. Co ciekawe, w pozwie wskazano również, że rząd USA miał już w innych dokumentach sądowych przyznać, że kwestia zwrotu pobranych ceł może być uzasadniona.
Sprawa ma też znaczenie dla rynku sprzętu gamingowego. W kwietniu 2025 roku, w dniu ogłoszenia nowych taryf, Nintendo zaprezentowało konsolę Switch 2, a jej przedsprzedaż w USA została później opóźniona, przy jednoczesnym wzroście cen akcesoriów. W ubiegłym roku podrożał także pierwszy Switch, częściowo właśnie z powodu ceł. Na razie ani rząd USA, ani Nintendo nie skomentowały szerzej pozwu, ale możliwe, że ruch japońskiej firmy zachęci innych producentów sprzętu do podobnych działań.

Najnowsze Komentarze