Zauważyłeś braki kart graficznych w sklepach i wysokie ceny? To nie tylko wina kryzysu na rynku DRAM. Chińczycy znowu kombinują, dostosowując zwykłe sprzęty do pracy z AI.
Chociaż karty graficzne z chłodzeniem typu blower niemal całkowicie zniknęły z rynku konsumenckiego, wciąż znajdują swoje zastosowanie w środowiskach serwerowych i centrach danych. To właśnie tam, gdzie wiele GPU pracuje w ciasnocie obok siebie, tego typu konstrukcje nadal mają sens. Jak się okazuje, Chiny ponownie stawiają na to rozwiązanie, a do sprzedaży trafiają kolejne modele kart z serii NVIDIA GeForce RTX 5000.
Może nas czekać powtórka z czasu boomu na kryptowaluty

Dla niezaznajomionych, w takiej konstrukcji pojedynczy, wysokoobrotowy wentylator odśrodkowy zasysa powietrze z przodu karty i wyrzuca je bezpośrednio z tyłu, na zewnątrz komputera. W domowych PC skutkuje to dużym hałasem i mniejszą sprawnością niż klasyczne chłodzenia. Jednak w serwerowniach, gdzie korzysta się z szaf rackowych, nie jest to problemem. Podobnie nikt nie zawraca sobie tam głowy głośnością.
A na chińskim rynku pojawiło się dużo nowych ofert kart graficznych z rodziny NVIDIA Blackwell, które bazują na przerobionych wersjach gamingowych modeli. Oczywiście nie są to oficjalne modele partnerów jak ASUS, MSI czy GIGABYTE, lecz rozwiązania od mniejszych firm trzecich. Dotyczy to zarówno flagowców jak NVIDIA GeForce RTX 5090 i GeForce RTX 5090D (V2), ale też tańszych modeli – w tym nawet GeForce RTX 5060 Ti.
Co to oznacza? Problemy dla graczy. Zarówno AMD, jak i NVIDIA podnieśli już ceny za swoje GPU. Mówi się też, że ich produkcja została zmniejszona (nawet o 40%!). Dochodzą do tego problemy z DRAM, co kolejny raz ponosi ceny na poziomie producentów autorskich modeli. Jeśli dodamy do tego fakt, że Chiny skupują karty i przerabiają je na potrzeby centrów AI, to może nas czekać powtórka z czasu szaleństwa na kryptowaluty.

Najnowsze Komentarze