Chociaż wszystko miało odbyć się zgodnie z prawem, to sytuacja wzbudziła spory niepokój zarówno wśród amerykańskich, jak i europejskich decydentów.
W biznesie nie ma miejsca na sentymenty, a każdą okazję do zarobku warto wykorzystać. Świetnym tego przykładem są dramatycznie rosnące w ostatnim czasie ceny pamięci RAM, jako że producenci kości przekładają potrzeby rynku AI nad zwykłych konsumentów. Również Holendrzy z ASML stawiają zarobek ponad zachodnią solidarność i dostarczają swoje maszyny do Państwa Środka, z czego Azjaci chętnie korzystają.
Odbiorcą było China Electronics Technology Group Corporation

Teoretycznie wszystko odbywało się zgodnie z prawem, gdyż eksportowano starsze urządzenia do pracy z technologią DUV, a nie najnowsze maszyny EUV. Oznacza to, że Chińczycy mogli przy ich pomocy produkować układy co najwyżej w przetarzałej litografii 38 nm. Mimo to sytuacja jest niepokojąca, gdyż odbiorcą było China Electronics Technology Group Corporation, a więc firma kontrolowana przez Komunistyczną Partię Chin i ściśle współpracująca z tamtejszą zbrojeniówką.
ASML twierdzi, że nie robi nic złego. Przedstawiciel firmy powiedział „To stare rozwiązania, których nie można wykorzystać do produkcji najnowocześniejszych chipów”, po czym stwierdził, że nie ich zadaniem jest decydować, co i kto podlega kontroli eksportowej. Za bezpieczeństwo narodowe odpowiadają rządy, i jeśli dany podmiot nie znajduje się na „czarnej liście” to ASML ma pełne prawo prowadzić z nim interesy.
Oczywiście jest w tym wiele prawdy i trudno oczekiwać od firm by przekładały dobro ogółu ponad własne zyski. Dlatego też Judith Huismans, ekspertka ds. Chin w instytucie RAND Europe, twierdzi że niezbędne jest poszerzenie listy objętych kontrolą produktów. Dzięki temu rząd mógłby mieć pełny wgląd w to, co trafia na zagraniczne rynki, a samo ASML mogłoby w dalszym ciągu prowadzić swoje interesy – chociaż na ograniczoną skalę.

Najnowsze Komentarze